POWRÓT/WSTECZ
BanGlob Marina Paryski sezon nad Bałtykiem

na zdjęciu: Aktorzy Teatru Muzycznego w Gdyni, Karolina Trojnacka i Jacek Bednarz, którzy wcielili się w postacie Tamary i Tadeusza Łempickich podczas wieczoru poświęconego artystce w BanGlob Marina / fot. Rafał Mroziński / Trojmiasto.pl

 

Wystawa „Mistrzowie Ecole de Paris” dostępna dla publiczności codziennie do 15.10.2026 r. w g. 12-19 w BanGlob Marina w Gdyni. ul. Rybickiego 4a. Wstęp wolny.

 

BanGlob Marina
Paryski sezon nad Bałtykiem

Sztuka École de Paris, Tamara Łempicka, atmosfera międzywojnia, jachty, teatr, muzyka i rozmowy o kolekcjonowaniu. Letni sezon 2026 w BanGlob Marina pokazuje, że gdyńska marina może być czymś znacznie więcej niż efektownym miejscem nad wodą. W roku stulecia Gdyni stała się przestrzenią spotkania dwóch światów: miasta zbudowanego z marzeń o nowoczesności i Paryża, który sto lat temu wyznaczał rytm europejskiej sztuce.

Gdynia spotyka Paryż
Za wielkimi oknami biel jachtów, maszty przecinające linię nieba, port i jeden z najbardziej gdyńskich widoków. Wewnątrz – Łempicka, Muter, Hayden, Zak, Kisling i inni artyści, których losy przed stu laty prowadziły do Paryża. Trudno o bardziej symboliczne zestawienie właśnie w 2026 roku, kiedy Gdynia świętuje swoje stulecie.
Tegoroczny sezon letni w BanGlob Marina został świadomie zbudowany wokół sztuki okresu międzywojennego. Jego najważniejszym wydarzeniem stała się wystawa „Mistrzowie École de Paris”, przygotowana we współpracy z Muzeum Villa la Fleur z Konstancina-Jeziorny. Uroczysty wernisaż 12 czerwca otworzył lato w marinie i jednocześnie rozpoczął nowy etap współpracy BanGlob z jedną z najciekawszych prywatnych instytucji muzealnych w Polsce, stworzoną przez kolekcjonera i mecenasa Marka Roeflera.
École de Paris nigdy nie była szkołą w tradycyjnym rozumieniu tego słowa. Nie miała jednego programu, manifestu ani obowiązującej estetyki. Jej fenomen stworzyli artyści różnych narodowości, temperamentów i doświadczeń, którzy przyjeżdżali do Paryża i właśnie tam odnajdywali przestrzeń artystycznej wolności.
Na gdyńskiej wystawie można zobaczyć prace m.in. Tamary Łempickiej, Meli Muter, Henryka Haydena, Moïse’a Kislinga, Eugeniusza Zaka, Szymona Mondzaina, Zygmunta Menkesa, Maurice’a Mendjizky’ego, Michela Kikoïne’a, Isaaca Antchera, Josepha Pressmane’a, Nathana Grunsweiga czy Marie Laurencin, przyjaciółki Apollinaire’a i Picassa. Różne języki malarskie, biografie i temperamenty łączy Paryż pierwszej połowy XX wieku – miasto będące wówczas laboratorium nowoczesności. I właśnie tutaj pojawia się niezwykła paralela z Gdynią. Kiedy na Montparnassie i Montmartrze rodziły się nowe kierunki w sztuce, nad Bałtykiem powstawało miasto będące polskim manifestem nowoczesności. Sto lat później te historie spotykają się w gdyńskiej marinie.
Wystawa pozostaje w BanGlob Marina przez całe lato, dając mieszkańcom i gościom Gdyni możliwość obcowania ze sztuką muzealnej klasy w miejscu dalekim od klasycznej muzealnej scenografii. Wstęp na nią jest wolny. Ekspozycja ma również wyjątkowy wymiar kolekcjonerski – dzieła można nabyć bezpośrednio na miejscu w BanGlob Marina.

Sztuka, która zyskuje na wartości
Brygida Hirszler, prezes BanGlob, zwracała uwagę na niezwykły paradoks losów artystów École de Paris. „Jestem pełna podziwu, jak dziś te dzieła są poszukiwane w Europie i ile kolekcjonerzy są skłonni za nie zapłacić” – opowiadała dziennikarzom Trojmiasto.pl. To zdanie prowadzi do pytania wykraczającego daleko poza samą wystawę. Dlaczego obrazy twórców, którzy niejednokrotnie żyli bardzo skromnie i przez lata czekali na uznanie, osiągają dziś wysoką wartość kolekcjonerską? I czy w XXI wieku sztuka pozostaje wyłącznie obszarem emocji i estetyki, czy może być także świadomą inwestycją?

Czy warto inwestować w sztukę w XXI wieku?
Temu właśnie zagadnieniu poświęcono jedno ze spotkań sezonu – „Czy warto inwestować w sztukę w XXI wieku?”. Gościem spotkania był Artur Winiarski, dyrektor Muzeum Villa la Fleur i znawca École de Paris. To temat szczególnie interesujący w przestrzeni, w której obrazy nie są jedynie dekoracją wydarzenia. Sztuka staje się tutaj pretekstem do rozmowy o kolekcjonowaniu, wartości, pamięci, rynku, ale także o odpowiedzialności prywatnych kolekcjonerów za zachowanie dziedzictwa.
Villa la Fleur jest tego znakomitym przykładem. Muzeum stworzone przez Marka Roeflera konsekwentnie przywraca pamięć o artystach związanych z Polską, którzy współtworzyli europejską awangardę, lecz przez dziesięciolecia pozostawali poza główną narracją rodzimej historii sztuki. Inwestowanie w sztukę zaczyna się więc nie od tabeli z prognozowaną stopą zwrotu, lecz od wiedzy. Od poznania artysty, jego miejsca w historii, proweniencji dzieła, znaczenia konkretnego okresu twórczości. Dobry kolekcjoner kupuje nie tylko obraz. Kupuje fragment historii – i bierze za niego odpowiedzialność. W epoce błyskawicznych transakcji jest w tym coś bardzo współczesnego, a zarazem przewrotnie staroświeckiego. Sztuka wymaga czasu.

Tamara wiecznie żywa
Najbardziej widowiskowym momentem lipca stał się wieczór „Tamara Wiecznie Żywa”, zorganizowany 24 lipca podczas Polboat Yachting Festival 2026. BanGlob Marina odpowiedziała na jachtowe święto własnym językiem: sztuką, teatrem, muzyką i kulinariami.
Bohaterką mogła być tylko ona. Tamara Łempicka. Artystka, która stworzyła nie tylko jeden z najbardziej rozpoznawalnych stylów malarskich XX wieku, ale również własny wizerunek. Kobieta nowoczesna, niezależna, odważna. Malarka arystokracji, gwiazd i finansowych elit. Ikona art déco, której geometryczne portrety do dziś wydają się zaskakująco współczesne. Tego wieczoru Łempicka symbolicznie wyszła z ram obrazu. Aktorzy Teatru Muzycznego w Gdyni, Karolina Trojnacka i Jacek Bednarz, wcielili się w Tamarę oraz jej męża Tadeusza, a zamiast tradycyjnego wykładu publiczność otrzymała performans prowadzący przez świat malarki. O jej życiu, sztuce i mniej oczywistych epizodach biografii opowiadał Artur Winiarski. Była muzyka na żywo, taniec, stylizacje inspirowane latami 20. i 30. oraz atmosfera przywołująca elegancję międzywojnia. Nie chodziło jednak o rekonstrukcję epoki. Znacznie ciekawsze było przeniesienie jej ducha do współczesnej Gdyni – miasta, które samo narodziło się właśnie wtedy, gdy Łempicka budowała swoją legendę.

Smak jako część opowieści
W BanGlob Marina kultura stołu od początku pozostaje częścią wydarzeń artystycznych. Podczas wieczoru poświęconego Łempickiej francuskie inspiracje pojawiły się więc również w kuchni. Goście mogli korzystać z bufetu i stanowisk live cooking. W menu znalazły się ryby i owoce morza, mięsa, trufle, sery, tarty i kompozycje przygotowywane na oczach publiczności. Finałem były m.in. crème brûlée oraz desery z sezonowymi owocami. Towarzyszyły im francuskie wina. Nie był to kulinarny dodatek do programu, lecz część tej samej narracji. Obraz, muzyka, teatr, smak i miejsce miały stworzyć jedno doświadczenie.

Galeria z widokiem na morze
Historia sztuki w tym miejscu nie rozpoczęła się tego lata. Galerię zainaugurowano w 2022 roku wystawą Wojciecha Siudmaka. Rok później wystartował cykl „Sztuka na fali”, którego pierwszą prezentacją były „Zatopione światy” Tomasza Sętowskiego. Latem 2026 poprzeczka została podniesiona jeszcze wyżej dzięki współpracy z Villa la Fleur. W sezonie letnim w ciągu dnia BanGlob Marina jest galerią i letnią kawiarnią. Można przyjść na kawę, kupić wyjątkowe katalogi, książki i pamiątki związane ze sztuką. A podczas spaceru zobaczyć wyjątkową sztukę bez muzealnego pośpiechu. Wieczorami ta sama przestrzeń zmienia charakter: staje się miejscem spotkań, debat, kolacji, wydarzeń biznesowych i artystycznych. Można tutaj zorganizować swoje wymarzone spotkanie i przyjecie w towarzystwie sztuki przez duże S. To lokalizacja, której nie trzeba wymyślać scenografii. Morze robi to samo.

Miejsce, które buduje własną tożsamość
Sezon 2026 pokazuje jednak coś jeszcze. BanGlob Marina przestaje być jedynie miejscem, do którego przychodzi się na konkretne wydarzenie. Coraz wyraźniej buduje własną tożsamość – na styku sztuki, biznesu, gastronomii i życia miasta. To szczególnie znaczące właśnie teraz, gdy stuletnia Gdynia ponownie opowiada o sobie jako mieście nowoczesnym, otwartym na świat i nieustannie poszukującym nowych form. Paryż miał Montparnasse. Gdynia ma morze, modernizm i własną energię.
Latem 2026 te dwa światy spotkały się w BanGlob Marina: najpierw podczas wernisażu „Mistrzów École de Paris”, później w rozmowach o kolekcjonowaniu i inwestowaniu w sztukę, a podczas Polboat Yachting Festival – w opowieści o Tamarze Łempickiej i epoce, która do dziś fascynuje elegancją, odwagą i wiarą w nowoczesność. Warto więc tego lata wejść do mariny nie tylko po to, by popatrzeć na jachty. Czasem wystarczy przekroczyć próg, aby z Gdyni znaleźć się na chwilę w przedwojennym Paryżu. A może odkryć, że te dwa miasta mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.

Aldona Długokięcka-Kałuża

Bohaterka wieczoru – Tamara Łempicka – i jej wizualna historia przygotowana specjalnie dla gości wieczoru w BanGlob Marina / fot. Rafał Mroziński / Trojmiasto.pl

Artur Winiarski, dyrektor Muzeum Villa la Fleur, opowiada o artystach Szkoły Paryskiej podczas czerwcowego wernisażu „Mistrzowie École de Paris” w BanGlob Marina / fot. Artur Cichuta / Trojmiasto.pl

Prezentacja wyjątkowego, dwustronnego obrazu Meli Muter, jednej z najsłynniejszych polskich artystek związanych ze Szkołą Paryską, podczas wernisażu w BanGlob Marina / Fot. Artur Cichuta / Trojmiasto.pl

Szalone lata 20. i 30. jako leitmotiv wieczoru poświęconego Tamarze Łempickiej w BanGlob Marina – sztuka, muzyka, teatr i styl epoki w jednej oprawie / fot. Rafał Mroziński / Trojmiasto.pl

Wiesław Prządka, wybitny polski akordeonista i bandoneonista, podczas muzycznej części otwarcia wernisażu „Mistrzowie École de Paris”. Mistrzowskie wykonanie na tle prezentowanej w BanGlob Marina ekspozycji Mistrzów / Fot. Artur Mroziński / Trojmiasto.pl

Brygida Hirszler, Prezes BanGlob Marina, wspólnie z DJ-em Wickiem oraz szefem i sous-chefem kuchni BanGlob Marina podczas wernisażu i kulinarnego wieczoru poświęconego Tamarze Łempickiej. / fot. Artur Mroziński / Trojmiasto.pl

Wojciech Dembowski, szef kuchni BanGlob, wraz z Yurijem Leszko, sous-chefem kuchni BanGlob Marina, podczas live cookingu towarzyszącego otwarciu letniego wernisażu. / fot. Artur Cichuta / Trojmiasto.pl

 

 

POWRÓT/WSTECZ