Cenowe iluzje, czyli jak nie wpaść w pułapkę fikcyjnych promocji

Marta Handzlik-Rosuł
Marta Handzlik-Rosuł
Doświadczona prawniczka specjalizująca się w prawie pracy i prawie w socjal mediach. Jako pasjonatka tej dziedziny prawa, angażuje się na Instagramie w edukowanie zarówno pracowników, jak i pracodawców, pomagając im zrozumieć zawiłości przepisów oraz ich praw i obowiązków. Dodatkowo edukuje i szkoli przedsiębiorców w tym, jak skutecznie i zgodnie z prawem działać w mediach społecznościowych.

Felieton - Marta Handzlik-Rosuł  

 


Cenowe iluzje, czyli jak nie wpaść w pułapkę fikcyjnych promocji


Kto z nas nie zna tego uczucia, gdy zerkamy na tabliczkę z napisem „-70%” i serce bije szybciej? Promocje działają na nas jak magia. A raczej – jak dobrze zaprojektowana psychologia sprzedaży. Problem w tym, że czasem to magia czarnej kategorii. I tu właśnie na scenę wkracza Dyrektywa Omnibus – europejski strażnik uczciwości cen.


Przez lata przyzwyczailiśmy się, że marketing „rządzi się swoimi prawami”. Trochę zawyżyć, trochę ubarwić, może dodać czerwony napis „MEGA OKAZJA” – i sprzedaż rośnie. Ale od 1 stycznia 2023 roku, gdy Omnibus stał się częścią polskiego prawa, ta granica przesunęła się bardzo wyraźnie. Bo dziś nie wystarczy być kreatywnym. Trzeba być jeszcze uczciwym.

Fikcyjna obniżka – czyli promocja, której nie było
Wyobraźmy sobie klasyczny scenariusz:
1 maja produkt kosztuje 200 zł.
10 maja – nagle 300 zł.
A 15 maja – ta-da! „Promocja -33%, teraz tylko 199 zł!”.
Brzmi znajomo? To właśnie fikcyjna obniżka – stara jak handel sam w sobie. Tyle że dziś to już nie spryt, lecz naruszenie prawa. Omnibus jasno mówi: każda obniżka ceny musi być pokazana wraz z najniższą ceną z ostatnich 30 dni.
To prosty, a jednocześnie rewolucyjny przepis. Zmusza sprzedawców do przejrzystości, a konsumentów chroni przed iluzją okazji.

Transparentność to nowa waluta zaufania
W praktyce oznacza to, że przy każdej promocji powinien pojawić się komunikat w stylu: „Cena promocyjna: 179 zł (najniższa cena z 30 dni przed obniżką: 199 zł)”.
I to właśnie ten drobny dopisek decyduje o tym, czy budujesz zaufanie klientów – czy ryzykujesz kontrolę UOKiK.
Bo fikcyjne obniżki to już nie tylko temat etyki w marketingu. To realne ryzyko kar finansowych - nawet do 10% rocznego obrotu firmy. A to potrafi zaboleć znacznie bardziej niż krytyczny komentarz w social mediach.

Co możesz zrobić, by nie wpaść w pułapkę?
Nie musisz od razu zatrudniać armii prawników. Wystarczy kilka mądrych kroków:
1.    Zachowuj historię cen – by móc udowodnić, jaka była najniższa w ostatnich 30 dniach.
2.    Automatyzuj komunikaty – większość platform e-commerce (Shoper, WooCommerce, Shopify) ma już funkcję „najniższej ceny z 30 dni”.
3.    Szkol zespół marketingu i sprzedaży – bo często to brak wiedzy, a nie zła wola, prowadzi do błędów.
4.    Konsultuj duże kampanie – lepiej zapytać prawnika przed, niż tłumaczyć się po.

Omnibus to nie wróg promocji, tylko ich oczyszczony sens
Nie chodzi o to, by zabrać sklepowi prawo do zniżek. Wręcz przeciwnie – chodzi o to, by każda zniżka miała realną wartość. Byśmy zaufali, że -30% to rzeczywiście 30%, a nie marketingowy miraż.
Dyrektywa Omnibus przywraca równowagę między sprzedawcą a klientem. Uczy, że uczciwość może być strategią marketingową, a nie jej ograniczeniem.

Puenta?
W erze, gdy konsumenci mają w kieszeni porównywarki, aplikacje i dostęp do tysięcy opinii, uczciwość sprzedaje się najlepiej. Omnibus nie odbiera firmom wolności – daje im nowy standard zaufania. A zaufanie, w świecie promocji, jest dziś największą z możliwych obniżek ryzyka.