Sobowtór w Twoim telefonie

dr inż. Jacek Kotarbiński
dr inż. Jacek Kotarbiński
kotarbinski.com

Felieton - dr inż. Jacek Kotarbiński


Sobowtór w Twoim telefonie

W dawnych opowieściach niemiecki Doppelgänger był złowrogim sobowtórem człowieka. Duchem, który mówił Twoim głosem i pojawiał się tam, gdzie nigdy nie byłeś. Jego obecność była złą wróżbą, znakiem kradzieży duszy albo zapowiedzią nieszczęścia. Dziś nie potrzebujemy legend, żeby poczuć dreszcz na plecach. Wystarczy jedno fałszywe konto w social media. Jeden klik kogoś, kto postanowił żyć Twoim życiem, tyle tylko, że na swoich warunkach.

W erze cyfrowej ten klon nie puka do drzwi. On zakłada konto na Instagramie czy Facebooku, kradnie Twoje zdjęcie profilowe, kopiuje Twoją biografię i zaczyna pisać do Twoich znajomych. Czasem prosi o pieniądze „na szybki przelew” czy blik, czasem pyta o prywatne sprawy, a czasem po prostu próbuje nawiązać kontakt z kimś, komu ufasz. Cel jest jeden, czyli zwykłe oszustwo. Twój duch-bliźniak nie ma postaci mrocznego widma, jest dużo bardziej prozaiczny, ale też dużo bardziej niebezpieczny. Nigdy nie wiesz, czy kryje się za nim głupkowaty nastolatek, dla którego to tylko żart i któremu Sąd nic nie zrobi, czy cyniczny element cyfrowego gangu, który ze scamu stworzył biznes lepszy niż narkotykowy.

A Ty? Ty nawet nie wiesz, że istnieje.

W świecie, w którym „bycie sobą” staje się luksusem, platformy społecznościowe przerzuciły odpowiedzialność za wiarygodność na użytkownika. Złota plakietka „zweryfikowany” przestała być symbolem wysokiego zaufania, a stała się usługą premium. Chcesz udowodnić, że jesteś prawdziwy? Płać miesięczny abonament. Chcesz uniknąć podszywania się? Zapraszamy do kasy. Paradoks polega na tym, że to nie platformom zależy na Twojej autentyczności. Gdyby im zależało, weryfikacja byłaby domyślna i darmowa tak jak zamek w drzwiach auta, a nie luksusowy gadżet.

Właściciele social mediów żyją z ruchu. Z kliknięć, odsłon, komentarzy, impulsów, które wywołują algorytmy. Algorytm, jak każda matematyczna bestia, nie widzi różnicy między Tobą a Twoim sobowtórem. Widzi jedynie zaangażowanie. I to jest prawdziwy problem. Dla platform nie liczy się człowiek, ale jego cyfrowy cień, który podnosi statystyki. W efekcie mroczne sobowtóry mają się świetnie, ponieważ są tanie w produkcji, skuteczne w działaniu i często bardziej opłacalne niż prawdziwi ludzie.
Zgodnie z najnowszymi badaniami, oszustwa w mediach społecznościowych rosną jak grzyby po deszczu. Fałszywe profile, scamowe inwestycje, fikcyjne zbiórki, podszywanie się pod celebrytów, lekarzy, przedsiębiorców. Ta lista jest długa i coraz bardziej kreatywna. Platformy oczywiście deklarują walkę z nadużyciami, ale rzeczywistość wygląda inaczej. Moderacja działa wolno, systemy wykrywania są omylne, a treści „podejrzanie angażujące” zbyt często pozostają online wystarczająco długo, by zdążyć wyrządzić szkody. I choć nikt nie powie tego wprost, to właśnie na tym „czasie ekspozycji” platformy zarabiają. Pomijając już fakt kuriozalnych i szokujących materiałów, które platformy określają jako „nie naruszające standardów społeczności”. 
Niemniej najbardziej bareistyczny jest fakt, że algorytm Meta potrafi karnie zablokować Ci konto na Facebooku na 3 dni, ponieważ 12 lat temu umieściłeś fragment filmu nagranego z jazdy autem. W tle grała cicha muzyka z radia. Algorytm uznał, że łamiesz prawa autorskie. Prawa platform cyfrowych bywają naprawdę kuriozalne. 

Dziś możesz mieć pewność, że gdy Twój sobowtór ruszy na polowanie, pierwszą ofiarą będzie nie tylko Twoja reputacja, ale też poczucie kontroli. To moment, w którym rozumiesz, że media społecznościowe przestały być miejscem dialogu, a stały się rynkiem osobowości, często niekoniecznie tych prawdziwych. Technologia pozwala dziś naprawdę zweryfikować człowieka w kilka sekund. Jedno zdjęcie dokumentu, jedno selfie, proste sprawdzenie zgodności i gotowe. To narzędzie istnieje, działa i jest tanie. Mimo to używa się go wyłącznie wtedy, gdy użytkownik płaci. Czekam, kiedy powstaną cyfrowe ID, akceptowalne globalnie. używane wyłącznie do potwierdzania swojej autentyczności w sieci, bez konieczności posługiwania się oficjalnymi dokumentami czy udostępnianiem swojego numeru telefonu.

Czy to się zmieni? Tylko wtedy, gdy platformy społecznościowe zostaną do tego zmuszone przez prawo. Europa, przy wszystkich swoich wadach, próbuje przywrócić cyfrowy porządek. Wprowadza regulacje, nakłada kary, domaga się odpowiedzialności. Jeżeli zostawimy platformy same sobie, to nadejdzie moment, w którym cyfrowych bytów będzie więcej niż prawdziwych ludzi. Nie duchów, nie legendarnych sobowtórów, ale profili chłodnych, bezdusznych i skutecznych w okradaniu nas z własnej tożsamości.

W tej historii nie chodzi już o to, że ktoś ukradnie Ci zdjęcie. Chodzi o to, że ktoś może ukraść Twoją obecność. Twój głos w dyskusji. Twoją wiarygodność. Twoją markę osobistą. Najczęściej przede wszystkim Twój spokój i czas. 

Prawdziwy sobowtór cyfrowy nie ma dziś cienia. Nie musi. Wystarczy, że ma konto. I że algorytmy lubią go trochę bardziej niż Ciebie.

dr inż. Jacek Kotarbiński
kotarbinski.com