POWRÓT/WSTECZ
Festiwal Polskich Filmów Fabularnych po raz 50. Niespodzianek będzie sporo

Festiwal Polskich Filmów Fabularnych po raz 50.
Niespodzianek będzie sporo

Z Joanna Łapińską, dyrektorką artystyczną Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych Gdynia 2025 rozmawia Alina Kietrys

 

 

Jubileuszowy festiwal polskiego kina w Gdyni rozpocznie uroczysta premierowa projekcja filmu konkursowego „Chopin, Chopin” w reżyserii Michała Kwiecińskiego. Będzie to 22 września o godzinie 19.00 w Teatrze Muzycznym w Gdyni. Czy działa na Panią magia jubileuszu – 50 Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych?
Działa na mnie bardzo i mam takie poczucie, że tegoroczna edycja – niezależnie od szerokiej prezentacji najnowszych polskich filmów – upłynie właśnie wokół pięćdziesięciolecia festiwalu. Zresztą robimy dużo, żeby tak było. Ten festiwal to unikalne wydarzenie, a w jego półwieczu zapisała się też bardzo ciekawa historia polskiego kina oraz naszego kraju. Od zawsze na festiwalu właśnie te elementy się przeplatały. Zależy mi więc, żeby wybrzmiały te perspektywy. Dlatego razem z zespołem osób pracujących przy festiwalu przygotowaliśmy program wydarzeń specjalnych, który pokaże festiwal i polskie kino w różnych soczewkach. Przyjrzymy się minionym dekadom, ważnym wydarzeniom, a przede wszystkim ludziom związanym z tą imprezą – znakomitym twórcom, filmowcom, organizatorom, krytykom i widzom. To będzie przestrzeń na długie rozmowy i ważne spotkania. Przywołamy wydarzenia, ale też emocje, które towarzyszyły kolejnym pokoleniom twórczyń i twórców. 

Dyrektorką festiwalu filmowego w Gdyni jest Pani po raz trzeci, ale przez kilka lat przyjeżdżała Pani jako obserwatorka, a potem organizatorka cyklu Gdynia Industry, ważnej branżowej części tego festiwalu. Ma Pani również szczęście, bo trafiła Pani na świetny zespół ludzi przygotowujący przez lata ten festiwal, który organizowali wcześniej dyrektorzy Lucjan Bokiniec, Jerzy Martyś, a przez ostatnie ćwierć wieku Leszek Kopeć. 
Ekipa przygotowująca festiwal, która pracuje w Gdyni, jest naprawdę znakomita. Wiele osób związanych jest z festiwalem od lat. Mają ogromne doświadczenie i wiedzę. To była wielka mądrość dyrektora festiwalu Leszka Kopcia, że tak świadomie budował zespół ludzi zaangażowanych i oddanych tej imprezie i polskiemu kinu. Leszek również prowadził ten zespół w mądry sposób: pomagał, kiedy było trzeba, ale dawał też bardzo dużo swobody. Ufał ludziom. 
Kiedy zostałam dyrektorką artystyczną festiwalu, często mnie pytano, jak to jest być pierwszą kobietą na tym stanowisku. Odpowiadałam, że to historyczne wydarzenie, ale że nie byłam pierwszą kobietą w zespole, który tworzy wiele wspaniałych dziewczyn. Ich energię nasi widzowie czują co roku. Każdy z nas dodaje swoją cegiełkę do budowy festiwalu. To przecież praca zespołowa.

Często Pani mówi, że Gdynia to miasto filmowców. 
Bo to prawda. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych jest wydarzeniem ważnym dla filmowczyń i filmowców, oni są tu kluczowi – tak tę imprezę w Gdyni widzę. Wspieramy aktywnie środowisko filmowe. Do Gdyni na festiwal przyjeżdżają praktycznie wszyscy, którym polskie kino jest bliskie. I branża, i widzowie. Ci ostatni, co warto podkreślać, w dużej grupie, aktywni i licznie obecni zarówno na sensach filmowych, jak i spotkaniach z twórczyniami i twórcami.

Nie pojawiają się już pomysły, by przenieść festiwal z Gdyni do Warszawy lub Łodzi?
Nie ma takich pomysłów. Jesteśmy naprawdę zadowoleni z obecności w Gdyni. Przestrzeń miasta jest świetnie przygotowana. Wygodnie się tutaj pracuje i festiwaluje. Bo przecież dla jednych festiwal jest miejscem oglądania polskiego kina, a dla innych to miejsce intensywnej pracy, zawodowych spotkań i dyskusji. 

Struktura artystyczna festiwalu to Pani działania. 
I cieszę się bardzo, że udało się ją w poprzednim roku zmienić, poprawić. Dzięki temu mamy tu teraz przestrzeń na bardzo różne stylistycznie i gatunkowo kino, tu także spotykają się różne pokolenia. Ważne dla mnie są działania dla młodych na początku ich drogi zawodowej. To jeden z moich priorytetów. Jak się okazuje, podobnie myślał Lucjan Bokiniec, pierwszy dyrektor festiwalu, co przypomniał mi niedawno film dokumentalny o nim. Już pół wieku temu pan Bokiniec też tak myślał o młodych i ich szansach na tym tworzącym się wówczas festiwalu. A słynne „Debiuty” Lucjana Bokińca poprzedziły wręcz festiwal.

Do Konkursu Głównego zgłaszanych jest wiele filmów, a wybieranych zaledwie kilkanaście, więc zapewne nie mieści się w tych wyborach wiele dzieł.
Przez te trzy lata, kiedy odpowiadam za kształt artystyczny festiwalu, co roku zgłaszano na festiwal rekordowe liczby filmów: w pierwszym roku mojej pracy było zgłoszonych sześćdziesiąt pełnych metraży, w drugim roku czterdzieści dziewięć, w tym roku ponad pięćdziesiąt. Jeżeli możemy z tych zgłoszonych filmów wybrać tylko szesnaście, to oczywiste, że dla wielu ciekawych filmów nie znajdzie się miejsce. Dlatego zależało mi, żebyśmy poszerzyli tę przestrzeń. Pojawił się więc nowy konkurs „Perspektywy”, do którego możemy wybrać kolejnych osiem filmów. Co więcej, staram się „burzyć ściany” między tymi konkursami, na przykład w systemie przyznawania niektórych nagród. Od poprzedniego roku mamy kilka nagród „cross section” – międzysekcyjnych, o które walczą łącznie filmy z obu konkursów.

Główna nagroda w konkursie „Perspektywy” to Szafirowe Lwy, w Konkursie Głównym – Złote Lwy.
No właśnie – Lwy są znaczące i prestiżowe, i szczególnie ważne na tym festiwalu. Są Złote Lwy, Srebrne, Platynowe Lwy za całokształt twórczości (w tym roku przyznane znakomitej dekoratorce wnętrz Ewie Braun), musiały więc być i Szafirowe Lwy. Ta nagroda powinna mieć moc pomagania filmom i ich twórcom. Rok temu Konkurs Perspektywy zadziałał świetnie. I bardzo mnie cieszy, że do dziś filmy z jednego i drugiego konkursu ramię w ramię biorą udział w wielu innych festiwalach, przeglądach czy pokazach w kinach. 
Specjalne programy dla młodych mamy też w programie Gdynia Industry. Nowością wprowadzoną w ubiegłym roku jest Gdynia Campus dla studentek i studentów szkół i wydziałów filmowych z całej Polski. Co ważne, program tego wydarzenia przygotowywany jest w bliskiej współpracy z młodymi. Mamy też cykl mentoringowy „Jeden na jeden” oraz międzypokoleniowy lunch młodych z Radą Programowa festiwalu, twórcami i twórczyniami bardziej doświadczonymi. W tym roku ruszamy jeszcze z ofertą Gdynia Pro, czyli wsparciem mentoringowym dla młodych, przygotowanym dla każdego z uczestników osobno, dokładnie pod ich konkretne potrzeby.

Była Pani selekcjonerką filmów do tegorocznych konkursów. 
Wybieranie filmów do obu konkursów pełnometrażowych to trudna praca. Zresztą podobnie było przy naszym konkursie filmów krótkometrażowych, gdzie wybieraliśmy z ponad stu dziewięćdziesięciu zgłoszonych filmów. W Gdyni pokażemy trzydzieści dwa filmy – ciekawe i różnorodne, ale – jak widać – selekcja musiała być bardzo ostra. 

W Gdyni ważni są też mistrzowie i mistrzynie kina.
Tak też będzie i w tym roku. Po raz trzeci w programie festiwalu pojawi się „Mistrzowska Piątka”, w której pięcioro zaproszonych przeze mnie filmowczyń i filmowców wybrało ważne dla siebie polskie filmy, które zaprezentuje publiczności festiwalowej opowiadając, dlaczego właśnie te filmy zostały przez nich wskazane. W tym roku wybierali: Sonia Bohosiewicz, Ewa Braun, Agnieszka Holland, Marcin Koszałka i Marek Koterski. Każdy seans ma więc dwoje bohaterów: film i twórcę, który ten film wybrał, a klasyka okazuje się bardzo istotną i ciągle żywą tkanką naszej kinematografii. Na takich wydarzeniach w Gdyni bardzo mi zależy. Sama uwielbiam wracać do filmów sprzed lat i jak się okazuje, nie tylko ja. Jeden z tegorocznych bohaterów „Mistrzowskiej piątki” – Marek Koterski będzie oglądał swój ulubiony film, tym razem z festiwalową widownią, po raz dwudziesty drugi!

Zbliżający się jubileuszowy festiwal było obecny przez niemal cały rok w wielu miastach w Polsce. Pojawiał się projekt „50 na 50”, czyli pięćdziesiąt wydarzeń przywołujących historię festiwalu na jego pięćdziesięciolecie.
Finalnie odbędzie się nawet pięćdziesiąt siedem wydarzeń w całej Polsce. Projekt potrwa do grudnia 2025 roku. W kilku pokazach miałam przyjemność uczestniczyć i były to wyjątkowe spotkania i wydarzenia. Bardzo różnorodne, przywołujące różne perspektywy i wspomnienia. Taki był cel tego projektu. 

Na festiwalu w Gdyni jest też promocja polskiego kina za granicą.
Zdecydowanie tak. Łączymy siły z Europejską Akademią Filmową, zapraszamy do Gdyni FIPRESCI – Międzynarodową Federację Krytyków Filmowych. Przyjeżdżają przedstawiciele zagranicznych festiwali, od ubiegłego roku mamy na festiwalu jury CICAE (międzynarodowego stowarzyszenia kin studyjnych). Zależy nam na międzynarodowych relacjach gdyńskiego festiwalu.

Czy możemy się spodziewać okolicznościowych niespodzianek z okazji tego festiwalowego jubileuszu?
Niespodzianek będzie sporo. Odbędzie się konkurs wiedzy o festiwalu z finałem 7 września. To data nieprzypadkowa, pięćdziesiąt lat temu właśnie tego dnia rozpoczynał się pierwszy festiwal. Zorganizujemy również wystawę jubileuszową „Na fali czasu”, której kuratorem jest Piotr Kulesza – i zapewniam, że pięknie przeprowadzi on zwiedzających przez festiwalowe pięćdziesięciolecie. Wydajemy także jubileuszowy album z pięćdziesięcioma ważnym hasłami. Poza tym znowu organizujemy studio historii festiwalu, w którym można będzie nagrać swoje wspomnienia. To ważna dokumentacja historyczna, o którą dbamy, aby zachowywać pamięć o minionych dekadach i o wielu osobach, których już nie ma z nami.

Wiem, że przygotowywane są materiały poświęcone dyrektorowi Leszkowi Kopciowi, który zmarł w kwietniu tego roku.
Tak. Leszek Kopeć był niezwykle ważną osobą dla gdyńskiego festiwalu. Będziemy wspominać go wielokrotnie, przygotowujemy specjalną przestrzeń, która pokaże nie tylko jego działania zawodowe, festiwalowe, ale także bardzo różne pasje Leszka. A był osobą o wielu niezwykle barwnych i nieoczekiwanych, zapewne dla wielu, zainteresowaniach.

Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia na 50. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni od 22 do 27 września. 

 


W Konkursie Głównym na 50. festiwalu w Gdyni zostaną zaprezentowane następujące filmy: „Brat” w reżyserii Macieja Sobieszczańskiego, „Capo” – reżyseria Robert Kwilman, „Chopin, Chopin” – reżyseria Maciej Kwieciński, „Dom dobry” – scenariusz i reżyseria Wojciech Smarzowski, „Franz Kafka” – reżyseria Agnieszka Holland, „Klarnet” – reżyseria i scenariusz Tola Jesionowska, „Larp. Miłość, trolle i inne questy” – reżyseria Kordian Kądziela, „Ministranci” scenariusz i reżyseria Piotr Domalewski, „Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej” – reżyseria Emil Buchwald, „Światłoczuła” – reżyseria Tadeusz Śliwa, „Terytorium” – reżyseria Bartosz Paduch, „Trzy miłości” w reżyserii Łukasza Grzegorzka, „Vinci 2” – reżyseria Juliusz Machulski, „Wielka Warszawska” – reżyseria Bartłomiej Ignaciuk, „Zamach na papieża” – reżyseria i scenariusz Władysław Pasikowski, oraz „Życie dla początkujących” w reżyserii Pawła Podolskiego.
W Konkursie Perspektywy zobaczymy w Gdyni: „13 dni wakacji” w reżyserii Bartosza M. Kowalskiego, „Dziennik z wycieczki do Budapesztu” – reżyseria i scenariusz Rafał Kapeliński, „Glorious Summer” – reżyseria i scenariusz Helena Ganjalyan i Bartosz Szpak, „Las” – reżyseria i scenariusz Joanna Zastróżna, „Północ Południe” w reżyserii Sebastiana Pańczyka, „Przepięknie” – reżyseria Katia Priwieziencew, „To się nie dzieje” – scenariusz i reżyseria Artur Wyrzykowski, i „Zaprawdę Hitler umarł” w reżyserii Moniki Strzępki.


 

„Vinci 2”. Fot. Adam Golec

Trzy miłości”. Fot. Weronika Bilska

Idan Weiss jako Franz Kafka, Jenovéfa Boková jako Milena Jesenská

„Ministranci”. Fot. Łukasz Bąk

 

 

 

 

POWRÓT/WSTECZ