„Longevity Nation”
Wszyscy będziemy żyć i pracować dłużej
W dniu 18 lutego br. w Warszawie odbyło się spotkanie liderów biznesu, nauki i polityki z gościem specjalnym Michaelem Clintonem, autorem książki „Rządź swoją drugą połową życia” i twórcą koncepcji New Longevity. Swoją karierę rozwijał w Hearst Magazines (znanego z takich wydawnictw jak m.in. „Esquire”, „Harper’s Bazaar”). Organizatorzy wykładu Clintona zachęcali uczestników do dyskusji o zmianach na rynku pracy i nauki, na które wpływają trendy demograficzne, socjologiczne i technologiczne. Zaproszeni do dyskusji goście wskazywali na luki w zatrudnieniu na konkretnych stanowiskach, a z drugiej strony na technologię pozbawiającą ludzi pracy. Dodam, że dyskusje o włączaniu na rynek pracy dojrzałych pracowników oraz udziale technologii toczą się na różnych konferencjach od kilku lat. Między innymi baczni obserwatorzy trend booków Zuzanny Skalskiej mieli okazję zetknąć się z takimi terminami jak kobotyzacja, telomery w medycynie opóźniającej starzenie i wreszcie zastępowanie zawodów rozwiązaniami sztucznej inteligencji. Inni analizując geopolitykę i masowe migracje, o czym pisze prof. Kołodko w „Wędrującym świecie” i jego kontynuacjach, są świadomi tego, że to, co dzieje się na drugim końcu świata, wpływa na każdy rynek.
Czy Michael Clinton uspokoił uczestników spotkania? Na pewno wskazał na istotne wartości, jak znalezienie celu w życiu i funkcjonowanie w społecznościach – jeśli nie w rodzinie, to w jej odpowiedniku, jakim jest dobre sąsiedztwo i grupa przyjaciół. Celem dla każdego z nas może być rozwinięcie hobby do zawodowej specjalizacji. Natomiast na pewno nie uda się nam funkcjonować w pojedynkę, tym bardziej że zagrożeniem dla pozostaje utrata zdrowia, a to z kolei powoduje przerzucenie kosztów leczenia na każdego z nas, co w perspektywie życia do stu lat i dłużej będzie wymagało od nas według autora „Longevity Nation” dłuższej aktywności zawodowej. Jakie są opinie Michaela Clintona o przyszłości na rynku pracy i zatrudnieniu pracowników w wieku dziś określanym jako „emerytalny”?
„Magazyn Pomorski”, wydawany od 30 lat w województwie pomorskim, na swoich łamach porusza wiele tematów, które interesują mieszkańców regionu. Są nimi bieżące wydarzenia, nowości ze świata biznesu i sztuki.
To bardzo interesujące zagadnienia!
Ze swej strony staram się zainteresować czytelników MP tematami związanymi z przedsiębiorczymi aspektami życia, które dotykają codzienności Pomorzan. Zatem aktywności zawodowe każdego z nas są nurtującym tematem, bez względu na to, ile byśmy nie mieli lat doświadczenia na rynku pracy.
Przyznam, że na prezentacji częściowo wskazałem tematy dotykające kwestii aktywności osób dojrzałych w ich zawodowych działaniach, o których piszę w pierwszej książce „Rządź swoją drugą połową życia”, ale prowokuję również do dyskusji w temacie „longevity”. Moja nowa publikacja pod tym tytułem ukaże się już w maju tego roku pod tytułem „Longevity Nation”. Czuję niedosyt informacji i takie przeczucie, że nie tylko ja, bo wiele osób w różnych krajach nie dość poważnie zajmuje się projektowaniem długiego życia swoich mieszkańców, w związku z lepszą kondycją zdrowotną, pomagającą w tym rewolucyjnie rozwijającą się medycyną i zaangażowaną w ten rozwój technologią. W krajach dynamicznie działających gospodarek zaczynamy analizować efekty zmniejszającej się liczby nowo rodzonych dzieci, widzimy na rynku pracy wiele osób, które nie są przygotowane do świadczenia pracy na którą jest zapotrzebowanie, a w tym samym czasie śledzimy wypowiedzi polityków o zmniejszających się możliwościach finansowania systemów emerytalnych. Stajemy przed totalną rewolucją zmiany myślenia o pracy jako takiej!
Do tego zmierzam w pierwszym pytaniu! Osiem lat przed doświadczeniami pracy zdalnej w czasie pandemii i ponad dziesięć lat przed codziennym użytkowaniem sztucznej inteligencji jeden z polskich wykładowców poznańskiej uczelni wyższej napisał artykuł „Żegnaj etacie!”. Był rok 2012. Tekst skierowany był do studentów, którym profesor Cellary tłumaczył, że nastąpi era pracy przy projektach, a nie w ramach długoterminowego zatrudnienia dla jednej firmy. Eksperci i fachowcy będą spotykać się przy projektach jak przy produkcji hollywoodzkich filmów. Każdy projekt będą realizować z innymi „reżyserami, aktorami i innymi współpracownikami”, a po skończeniu projektu będą w innym miejscu z innymi osobami tworzyć kolejną grupę pracującą nad projektem. Jaka jest Pana opinia na temat tego, że sztuczna inteligencja i zmiany w geopolityce faktycznie doprowadzą nas do czasowych aktywności na rynku pracy, w sposób jaki opisywał prof. Cellary?
Faktycznie, taka wizja ogłoszona czternaście lat temu była swego rodzaju szokiem. Z dzisiejszej perspektywy możemy przyznać, że znamiona kształtu pracy „przy projekcie” widać w wielu branżach, a po lockdownach pracodawcy wciąż nie zdecydowali o ocenie wydajności pracy zdalnej i tej nadzorowanej – w biurze. Zacznijmy więc od tej tezy, że wszyscy będziemy żyć dłużej. Zwłaszcza jeśli mniej chorujemy, lepiej dbamy o kondycję, a do tego tak wiele technologicznych rozwiązań pomaga nam „żyć dłużej w zdrowiu”. Więc przybędzie wkrótce stulatków! To z kolei oznacza, że będziemy pracować jakieś sześćdziesiąt lat, a nie jak dziś tylko trzydzieści! Musimy o tym czasie myśleć w kategoriach, że to czasem dwie czy trzy różne kariery.
Wracając do Twojego pytania – trzeba zaakceptować nieubłaganą rzeczywistość, że praca w jednym miejscu do końca życia nie będzie możliwa. W mojej opinii będzie to bardzo wyjątkowa sytuacja. Zastanówmy się jednak w tym samym czasie, czy młodzi profesjonaliści są tym zainteresowani. Nie słychać o tym, że młodsi pracownicy chcą mieć taką samą ścieżkę kariery jak ich rodzice lub dziadkowie. Można przywołać tu wiele statystyk potwierdzających, że dzisiejsi trzydziesto-, czterdziestolatkowie mają doświadczenia w pracy w większej liczbie miejsc pracy niż przedstawiciele poprzednich pokoleń.
Zauważam, że nawet bardziej zróżnicowanych.
Dokładnie! Próbują wielu zadań, mają wiele różnych kompetencji, wiedzę, jak te umiejętności zaoferować w nowym miejscu pracy. Co jest ok, bo właśnie teraz odczuwamy potrzebę znalezienia na siebie sposobu, by pracując w zdecydowanie dłuższym czasie mieć możliwość zmian miejsc pracy. Na wykładzie wspomniałem też o zagadnieniu „portfolio life” – to wzrostowy model pracy. W jednym czasie młodzi ludzi pracują w dwóch projektach naraz. Na przykład zawodowo jest trenerem personalnym i pomaga ludziom ćwiczyć w odpowiedni sposób, a jednocześnie prowadzi firmę oferującą catering ze zdrową żywnością. To powoduje, że nabywa się więcej umiejętności w jednym czasie, buduje się inne relacje i tym samym mamy bardziej zróżnicowane doświadczenia. Co nie do przecenienia, posiadamy także dwa niezależne źródła przychodów. Porównam to do wejścia świata cyfrowego i sztucznej inteligencji. Kiedy zaczęliśmy korzystać z rozwiązań online i jedne zawody traciły na swojej użyteczności, zaczęło przybywać wiele nowych profesji. Obserwowałem to z pozycji wydawcy drukowanego magazynu, gdy świat cyfrowy zmieniał nasze postrzeganie pracy w mediach. Dlatego badając teraz rynek pracy, który po raz kolejny zmienia się pod wpływem sztucznej inteligencji, widzę, jak wiele nowych zawodów się pojawia, których jeszcze do końca nie umiemy nazwać i określić zakresu obowiązków mu przypisywanych. Z drugiej strony odnotowujemy ogromne zapotrzebowanie na fachowców w służbie zdrowia, wszelkiego rodzaju rzemieślników i „zawodowców”….
Tego dotyczy moje drugie pytanie.
...takich jak elektrycy, stolarze, hydraulicy itp. Sztuczna inteligencja zaprojektuje nam dom, ale go nie wybuduje, przypomni nam o serwisie, ale go nie zrealizuje. Myślimy, jak zaspokoić ten brak fachowców, bo sztuczna inteligencja ich nie zastąpi! Trwają właśnie dyskusje, jak edukacja powinna odpowiadać na potrzeby dzisiejszego świata. Według mnie nie każdy powinien studiować, bo będzie się lepiej sprawdzał jako elektryk.
Wreszcie spotykam się z podobną opinią, o której dyskutuję od lat w wielu gremiach, a na pewno od czasu gdy mój syn zaczął uczęszczać do technikum i zakończył je w ubiegłym roku jako technik klimatyzacji i chłodnictwa. Po pierwsze zastanawiałam się dlaczego zdecydowana większość młodych osób od kilkunastu lat studiuje cokolwiek i jakikolwiek kierunek, a tak mało się wskazuje na zalety edukacji zawodowej. Dzisiejsza luka pomiędzy absolwentami uczelni a wykształconymi technikami w Polsce jest ogromna! Po drugie, likwidowanych jest wiele miejsc pracy na biurowych stanowiskach czy na średnim poziomie zarządczym i mnóstwo wykształconych, ale bez zawodowych uprawnień młodych ludzi pozostanie bez pracy.
A trzeba dodać, że w większości krajów usługi fachowców są bardzo dobrze płatne, można zarobić naprawdę porządnie jako „zawodowiec”. Dlatego myślę, że zmierzamy do wypracowania modelu dla większości osób na rynku pracy, który będzie polegał na zdobyciu wielu umiejętności i kompetencji z różnych obszarów, co dla dzisiejszych pięćdziesięciolatków jest okazją. W dyskusjach w temacie „longevity” odrzucamy koncepcję przechodzenia na emeryturę. Uważamy to za przestarzałe rozwiązanie. Wierzymy za to w „rewire” (opis w książce ROAR). Tłumacząc to na przykładzie, jeśli dzisiejszy sześćdziesięciolatek pozostaje zdrowy i będzie prawdopodobnie żył kolejne trzydzieści lat, to na pewno nie będzie pracował jak dotychczas. Zatem czas na naukę czegoś z wykorzystaniem umiejętności lub nabycie nowych. Nauczenie się czegoś zupełnie innego. Moją ulubioną historią jest zmiana, jaką dokonała tuż po swoich pięćdziesiątych urodzinach businesswoman aktywna na Wall Street, w private equity. Z jej pracą było wszystko ok, ale w pewnym momencie postanowiła rozpocząć naukę w szkole gastronomicznej i zostać szefem kuchni w restauracji! Była, jak można przypuszczać, najstarszą uczennicą w klasie. Dziś jako siedemdziesięciolatka jest szefową kuchni w oceanicznych liniach turystycznych (cruise lines), układa menu na poszczególne linie i odpowiada za zatowarowanie z lokalnych rynków. Fenomenalne!
Wiele osób dziś zapyta, jak w takim razie dokonać tej zmiany – rozpocząć naukę czegoś, co im odpowiada, gdy wymaga to sporo wydatków?
Można zacząć od kursów online, a także dowiedzieć się, czy są firmy, które oferują szkolenia i pracę po ich po ukończeniu. Zależy mi na podkreśleniu, że zmiana nie wymaga edukacji na uniwersytecie i długotrwałej nauki. Na pewno potrzebujemy zabrać się do tego w sposób kreatywny.
Wracając do mojego drugiego pytania. Wspomnieliśmy już o wykształceniu zawodowym, tak jak i o zakończeniu szkoły z dyplomem technika przez mojego syna…
O tak! Potrzebujemy go w Stanach od ręki! Zatrudniamy od zaraz!
To w przypadku młodych osób. A co z tymi, którzy w wieku dojrzałym chcieliby zmienić swoją pracę ze stanowiska kierowniczego, ale w „biurowej” rzeczywistości, i zostać np. stolarzem. Zakładamy, że sztuczna inteligencja przyspieszy tę sytuację. A choć jest to dobrze płatna praca, wiele osób może mieć dylemat, jak zostaną ocenieni przez innych, myśląc o tym w kategorii utraty wysokiej pozycji.
Zabawne, ale akurat czytałem o takiej sytuacji w czasopiśmie „Esquire”. Załóżmy sytuację, gdy dostrzegasz zagrożenie likwidacji Twojego stanowiska. Artykuł prowokował pytaniem: „może to odpowiedni czas, byś rozważył zostanie przedsiębiorcą?”. Jeśli więc jesteś czterdziesto- czy pięćdziesięciolatkiem i myślisz o następnych piętnastu latach swojej pracy, rozważ, czy nie zostać swoim własnym szefem! Z kolei tego ranka czytałem w NYT o pracy z asystentem AI. Powstanie zawód eksperta w świecie reklamy, który będzie pomagał firmom opracowywać historię marek dla AI asystenta. Przesłałem ten artykuł do kolegi, który stracił właśnie pracę w mediach i podjął się szkolenia na MIT w zakresie AI z informacją „może rozważ założenie firmy z takimi usługami”. Tym bardziej, że dobrze zna świat mediów. Uważam, że powinniśmy rozważać wiele możliwości. Jeden może wybrać zmianę pracy z etatu na prowadzenie swojej działalności, a inny przebranżowienie się. A jeszcze kolejna osoba zostanie artystą. I tak naprawdę w ocenie innych nie stracimy „pozycji”. Po prostu zajmiemy inną.
Mam takie przekonanie, że na Pomorzu zbudowano przez lata bardzo silną siatkę wsparcia instytucjonalnego dla osób poszukujących zmiany na rynku pracy, realizujących działania w środowiskach biznesu i artystycznych. Funkcjonuje także wiele branż, dla których można świadczyć pracę. Kierując się powyższymi spostrzeżeniami, możemy spodziewać się sukcesu w poszukiwaniu zmiany. Bardzo dziękuję za rozmowę.
--------------------------
Pytanie jednego z uczestników wydarzenia brzmiało: kto jest beneficjentem wprowadzania praktyk „longevity”? Michale Clinton odpowiedział – my wszyscy. Nie zmienimy sytuacji, w której dzięki rozwiniętej medycynie, mniej agresywnej pracy dla ciała człowieka, członkowie społeczeństwa żyją dłużej i są dłużej sprawni pod każdym względem. Musimy przyjąć nowy model rynku pracy i prowadzenia biznesu na czasy, które już nastały.
Aleksandra Harasiuk