My Story Gdynia Hotel
Miejsce, które uczy, jak dobrze spać
My Story Gdynia Hotel to miejsce, które pokazuje, jak może wyglądać współczesna gościnność. Powstał z myślą o tych, którzy cenią dobry sen, estetykę wnętrz i świadomy odpoczynek. Filozofia hotelu koncentruje się na jakości snu, rozumianej całościowo – od akustyki, oświetlenia i zapachu, po ergonomię materacy oraz kolory wyciszające zmysły. Nowoczesna architektura łączy się z ciepłem materiałów i naturalnie wprowadza w stan relaksu. Goście doceniają to miejsce nie tylko za standard i jakość, ale także za doświadczenie pobytu, atmosferę uważności i dbałość o detale. My Story Gdynia Hotel stał się ważną częścią trójmiejskiej mapy, przestrzenią dla podróżujących służbowo i dla tych, którzy przyjeżdżają po wytchnienie. Tutaj dobry sen staje się opowieścią, którą każdy gość zabiera ze sobą. O idei świadomego snu, rozwoju obiektu i filozofii tworzenia gościnności opowiadają właściciel Adam Rymarski oraz dyrektor Jolanta Darznik.
Panie Adamie, pierwszy Pana hotel powstał w Sopocie. Skąd pomysł na otwarcie kolejnego obiektu w Gdyni?
Adam Rymarski: Od początku marzyłem o stworzeniu własnego hotelu i tak narodził się My Story Apartments Sopot. Z Panią Jolantą znamy się od wielu lat, wiemy, jak nam się razem pracuje. Sopot był dla nas pierwszym krokiem, który przyniósł wiele doświadczeń i pokazał, że potrafimy zbudować obiekt, który ludzie zapamiętują. Naturalne było więc, że prędzej czy później pojawi się myśl o kolejnym projekcie. Taka możliwość trafiła się w Gdyni, choć początkowo w tym miejscu planowany był biurowiec. Pozwolenie na budowę było już gotowe. Jednak patrząc na to, co udało nam się stworzyć w Sopocie, czułem, że szkoda byłoby zatrzymać się na jednym hotelu. Wiedziałem, że to miejsce może mieć swoją historię i klimat, a nie kolejny obiekt biurowy. Podjąłem decyzję, że zamiast biurowca powstanie tutaj kolejny hotel i dziś mogę powiedzieć, że była to decyzja właściwa.
A jak narodził się pomysł, by główną filozofią hotelu stał się świadomy, zdrowy sen?
Adam Rymarski: To koncepcja Pani Jolanty, z którą współpracuję ponad 20 lat – co ciekawe, w zupełnie innej branży. Na co dzień zajmujemy się remontami statków, a Pani Jolanta jest finansistką. Po otwarciu hotelu w Sopocie, uczciwie mówiąc, ja jako mężczyzna początkowo podchodziłem do tego pomysłu bardzo sceptycznie. Nie byłem pewien, czy „filozofia snu” to dobry kierunek dla kolejnego hotelu. Zaufałem jednak intuicji Pani Jolanty. Pozwoliłem jej kreować, eksperymentować i rozwijać koncepcję miejsca, w którym gość ma się wyspać naprawdę dobrze. Dziś jestem wdzięczny, że zaufałem. Nie wyobrażam sobie już innej myśli przewodniej. Rozwijamy się dalej, rozbudowujemy hotel o drugą część, bo gości przybywa i nas to ogromnie cieszy. Budujemy markę, udoskonalamy ją i stale dopieszczamy szczegóły. Dużo podróżuję po Polsce i świecie, więc mogę śmiało powiedzieć: nasze miejsce jest wyjątkowe. Każdy detal tworzony jest z sercem, a sercem tej koncepcji niewątpliwie jest Pani Jolanta.
Jakimi słowami zaprosiłby Pan nowych gości do My Story Gdynia Hotel?
Adam Rymarski: Zapraszamy, by odpocząć, wyspać się i poczuć się jak w domu. A teraz oddam głos Pani Jolancie, która jest sercem całego projektu, która opowie o naszej filozofii dużo szerzej.
Pani Jolanto, kiedy pojawiła się hotelarska droga w Pani życiu?
Jolanta Darznik: Cóż, z wykształcenia jestem finansistką i od prawie dwóch dekad pracuję w firmie Adro, zajmującej się budową i remontami statków. Hotelarstwo przyszło niespodziewanie, naturalnie, razem z pierwszym projektem w Sopocie. Pracując nad nim, zaczęłam poznawać tajniki branży i, ku mojemu zaskoczeniu, odkryłam, że to daje mi ogromną satysfakcję i staje się moją pasją. Dla mnie liczy się przede wszystkim człowiek, nie tabelka w excelu. Człowiek jako gość, ale też człowiek jako pracownik, współtwórca miejsca. Szukałam osób, które czują podobnie. Ta praca jest bardzo kreatywna i twórcza. Pracuję z przyjemnością i to pozwala mi godzić prace z zakresu finansowego właśnie z hotelarstwem. Panu Adamowi tak spodobał się pierwszy hotel My Story w Sopocie, że szybko powstał pomysł na drugi projekt. Dostałam ogromna dawkę zaufania, za co jestem bardzo wdzięczna. Mogłam zacząć tworzyć tę unikatową koncepcję, która dalej rozwija moją pasję, a stało się nią hotelarstwo.
Skąd pomysł na ideę przewodnią „Wyśpij się”?
Jolanta Darznik: Hotel miał mieć duszę, nie być kolejnym miejscem na mapie, ale przestrzenią z ideą. Szukałam koncepcji, która będzie świeża, wartościowa i jednocześnie bliska człowiekowi. I wtedy w moim życiu zaczęły pojawiać się publikacje, artykuły i rozmowy dotyczące snu. Wciąż natrafiałam na informacje o tym, jak ogromną rolę odgrywa sen w naszym funkcjonowaniu i jak łatwo go zaniedbujemy, choć jest podstawą regeneracji. To nie wydarzyło się przypadkiem. Pojawiło się poczucie, że właśnie na tym powinna się oprzeć cała filozofia miejsca. Pomysł, aby hotel opierał się na idei dobrego snu, narodził się bardzo wcześnie. Towarzyszył nam od pierwszych projektów, nie był dodatkiem do gotowego obiektu. Świadomie zastanawialiśmy się, w jakim otoczeniu człowiek najlepiej odpoczywa, jakie kolory wyciszają, jakie światło uspokaja, co powinien widzieć, czuć i słyszeć, kiedy kładzie się spać. Zgłębiłam temat kolorystyki i szybko okazało się, że odcienie granatu mają wyjątkową moc regeneracji. Dlatego właśnie one dominują w pokojach i identyfikacji wizualnej My Story Gdyni Hotel. Kolejne elementy były naturalną konsekwencją tej myśli. Ciepłe, rozproszone światło zamiast ostrego. Zapach lawendy unoszący się delikatnie w przestrzeni. Poduszki, które dopasowują się do szyi i odciążają kręgosłup. Kosmetyki tworzone specjalnie dla nas. Materiały, które są przyjemne w dotyku. Każdy szczegół został dobrany tak, aby wspierał odpoczynek. Nie ma tu przypadków. Każdy detal pracuje na dobry odpoczynek i dobry sen. Przygotowaliśmy nawet dziesięciopunktowy poradnik dobrego snu w formie krótkiej, praktycznej listy, którą goście mogą zabrać do domu. To drobna rzecz, ale daje impuls, by zadbać o siebie także później, nie tylko w czasie pobytu. Chcemy, aby hasło „wyśpij się” towarzyszyło naszym gościom nie tylko jako slogan, ale jako realne doświadczenie. Design jest dopracowany i piękny, goście często to podkreślają, ale dla nas najważniejsze było coś więcej niż wygląd. Chcieliśmy stworzyć doświadczenie snu. Miejsce, które uczy zatrzymania i regeneracji. My Story to opowieść o człowieku, bo każdy z nas ma swoją historię. A my dajemy przestrzeń, w której można odpocząć, aby pisać ją dalej.
Filozofia snu przenika także Waszą restaurację.
Jolanta Darznik: Spójność naszej filozofii sięga znacznie dalej niż tylko pokoje. Wierzymy, że na sen wpływa nie tylko otoczenie, ale również to, co jemy. Dlatego w menu restauracyjnym goście znajdą delikatne oznaczenia i wskazówki, które dania warto wybrać wieczorem, a które lepiej smakują w ciągu dnia. Stworzyliśmy autorski poradnik zdrowego jedzenia przed snem, który w prosty sposób pokazuje jak niewielkie zmiany mogą poprawić jakość wypoczynku. Nasze potrawy są przemyślane, przygotowywane z dbałością i szacunkiem do produktu. Nie narzucamy rozwiązań, raczej inspirujemy i zapraszamy do refleksji. Z każdej strony My Story Gdynia Hotel wybrzmiewa troska o regenerację. Edukacja snu, smak, światło, materiały w pokojach, zapach, poduszki, kosmetyki, kolory, sposób komunikacji z gościem, a nawet tempo, w jakim serwujemy posiłek, składają się na jedną spójną historię odpoczynku.
Im więcej subtelnych podpowiedzi, tym większa szansa, że gość zatrzyma się na chwilę, poczuje, że jego ciało oddycha pełniej i zabierze z tego miejsca nowy, lepszy nawyk. Chcemy edukować, delikatnie, bez nachalności, podpowiadać, inspirować. Jedzenie ma być przyjemnością, ale też troską o ciało i o dobry sen.
Hotel rośnie. Jakie elementy nowego skrzydła dopełnią Waszą misję?
Jolanta Darznik: Kontynuujemy naszą filozofię i nie zmieniamy jej kierunku. Rozbudowa nie jest nowym etapem, ale naturalnym rozwinięciem tego, co już tworzymy. W nowym skrzydle pojawią się elementy, których dotąd nie mieliśmy. Na ostatnim piętrze powstanie basen oraz jacuzzi – na tarasie, w otwartej przestrzeni z widokiem na Gdynię. To odpowiedź na potrzeby naszych gości i możliwość poszerzenia oferty o doświadczenia, które sprzyjają relaksowi i wyciszeniu. Choć lokalizacja może sugerować, że jesteśmy hotelem o profilu biznesowym, rzeczywistość jest szersza. Gościmy zarówno osoby podróżujące służbowo, jak i turystów odwiedzających Trójmiasto. Rozbudowana strefa spa, basen i przestrzenie wypoczynkowe pozwolą nam jeszcze lepiej odpowiedzieć na potrzeby tych, którzy przyjeżdżają po odprężenie, weekendowy odpoczynek i spowolnienie tempa. Chcemy, aby goście wyjeżdżali nie tylko wyspani, ale również z poczuciem pełnego wypoczynku.
Wasza lokalizacja jest nietypowa, między ulicą a torami. Jak udało się zachować ciszę?
Jolanta Darznik: Nasza lokalizacja wielu osobom na początku wydaje się zaskakująca, ponieważ znajdujemy się pomiędzy główną ulicą a torami kolejowymi. Naturalnie nasuwa się myśl, że w takim miejscu trudno o ciszę i spokojny sen. I tu pojawia się pierwszy moment zaskoczenia. Wystarczy przekroczyć próg hotelu, żeby wejść w zupełnie inną przestrzeń. Wnętrze jest wyciszone tak skutecznie, że goście mówią, iż mają wrażenie jakby przenieśli się do zacisznego domu, z dala od miejskiego zgiełku. To efekt przemyślanych rozwiązań akustycznych, odpowiedniego wygłuszenia ścian, korytarzy i pokoi, a także atmosfery, która buduje poczucie spokoju. Towarzyszy temu zapach lawendy, ciepłe światło, miękkość materiałów i dbałość o detale, które wprowadzają w stan wyciszenia. Tory kolejowe widać z okien, ale ich nie słychać. Co więcej, bliskość dworca okazała się naszym dużym atutem, ponieważ wielu gości podróżuje dzisiaj pociągiem. Dojazd jest szybki i wygodny, a to, co mogło wydawać się wadą, stało się zaletą. Nasz hotel udowadnia, że w centrum miasta można spać głęboko i spokojnie. Właśnie ten element zaskoczenia najbardziej zapada ludziom w pamięć.
My Story Gdynia Hotel, to także kultura, wydarzenia i koncerty.
Jolanta Darznik: My Story Gdynia Hotel, to nie tylko hotel. To także przestrzeń kultury i spotkań. W Sopocie organizowaliśmy różne wydarzenia, ale ograniczała nas tam wielkość obiektu, dlatego dopiero w Gdyni mogliśmy rozwinąć ten pomysł naprawdę szeroko. Dziś mamy zarówno wydarzenia kameralne i zamknięte, jak i koncerty oraz spotkania biletowane, otwarte dla wszystkich, którzy chcą spędzić czas w wyjątkowej atmosferze. Pierwszym koncertem, który otworzył nam tę drogę, był występ Andrzeja Piasecznego. To wydarzenie okazało się ogromnym sukcesem i pokazało, jak bardzo brakowało w Trójmieście formuły bliskiego kontaktu z artystą. Koncerty odbywają się przy pełnej sali, a udział bierze nie więcej niż sto osób. Każde takie wydarzenie poprzedza uroczysta kolacja. Goście siedzą przy stołach, rozmawiają, poznają się, nawiązują relacje. Ta formuła sprawia, że ludzie wychodzą nie tylko z przeżyciem muzycznym, ale też z poczuciem wspólnoty. Właśnie ta kameralność stała się naszym znakiem rozpoznawczym. Koncerty Andrzeja Piasecznego odbywają się u nas co roku w styczniu, a kolejny, wyjątkowy bo urodzinowy, odbędzie się w 2026.
Gościli u nas między innymi Beata Kozidrak, Krzysztof Cugowski z zespołem Mistrzów, Kayah, Małgorzata Ostrowska, Kombii, Sławek Uniatowski, Michał Wiśniewski, Maciej Maleńczuk i wielu innych artystów. W przyszłym roku zaplanowane są koncerty m.in. Maćka Zakościelnego, Maryli Rodowicz i Alicji Majewskiej. Poza muzyką organizujemy spotkania autorskie z wybitnymi postaciami życia publicznego. Gościliśmy między innymi Jolantę Kwaśniewską i Dorotę Wellman, a niebawem odbędzie się spotkanie z Kasią Nosowską. I to dopiero początek, bo pomysłów jest wiele, a lista nazwisk stale rośnie. Dla mnie osobiście to było kolejne wyjście ze strefy komfortu. Nigdy wcześniej nie zajmowałam się organizacją wydarzeń na takim poziomie. Nie znałam terminów technicznych, riderów, wymagań scenicznych. A jednak okazało się, że My Story Gdynia Hotel bardzo temu sprzyja. Logistyka, przygotowania i współpraca z artystami przychodzą mi dziś z zadziwiającą lekkością. Czuję, że miejsce samo otwiera te możliwości.
O wydarzeniach, planach i terminach można na bieżąco czytać w naszych mediach społecznościowych oraz na stronie internetowej w zakładce aktualności. Coraz częściej przyjeżdżają na nie goście z całej Polski. Widać, jak ludzie jednoczą się przy stole, podczas wydarzeń, jak nawiązują znajomości i wracają do nas po kolejne spotkania. Atmosfera jest domowa, ciepła i naprawdę wyjątkowa.
Zdobyli Państwo wiele nagród. Które znaczą dla Was najwięcej?
Jolanta Darznik: Dziękujemy za nagrodę Orła Pomorskiego, jest dla nas wyjątkowym wyróżnieniem. Każda nagroda, którą otrzymaliśmy, jest dla nas niezwykle cenna. To nie tylko statuetki, lecz potwierdzenie, że to co robimy ma sens i jest zauważane przez gości oraz środowisko branżowe. Szczególne znaczenie ma dla nas nagroda Czas Gdyni. Otrzymaliśmy ją już w pierwszym roku działalności, jako najlepsza gdyńska inwestycja. Pamiętam wizytę komisji oceniającej obiekt. Oprowadzając po pokojach widzieli przejeżdżające pociągi, ale dźwięku nie było słychać. Zaskoczenie było ogromne. Pogratulowano nam odwagi w wyborze lokalizacji i doceniono dbałość o komfort oraz ciszę, która stała się naszym znakiem rozpoznawczym. Drugim wyróżnieniem, które szczególnie nas poruszyło, była nagroda Gdynia bez Barier. To nagroda wyjątkowa również dlatego, że nie zgłasza się do niej samemu. To ktoś z zewnątrz musi zauważyć i zgłosić obiekt, który tworzy przestrzeń przyjazną osobom z niepełnosprawnościami. Nasz hotel zatrudnia osoby niedosłyszące, organizowaliśmy pokaz mody i wydarzenie charytatywne dla osób z zespołem Downa, a w całym obiekcie zadbaliśmy o szereg rozwiązań ułatwiających poruszanie się oraz uczestnictwo w koncertach i spotkaniach. Stworzenie miejsca dostępnego dla każdego było dla nas naturalnym gestem, płynącym z uważności na człowieka. Tym bardziej cieszy, że zostało to zauważone i docenione. Na naszej półce stoi również wiele nagród branżowych. Znajdujemy się w gronie stu najlepszych restauracji i stu najlepszych hoteli. Otrzymaliśmy też Znak Jakości Przedsiębiorców – Victoria. Każde wyróżnienie motywuje nas do dalszej pracy, bo przypomina, że warto poświęcać czas na detale i pielęgnować tę filozofię, z której My Story wyrósł. Każda nagroda to dla nas radość i potwierdzenie, że idziemy w dobrym kierunku.
Co chcieliby Państwo, aby goście wynosili z My Story Gdynia Hotel, oprócz dobrego snu?
Jolanta Darznik: Chcemy, aby każdy, kto do nas przyjeżdża, miał poczucie, że jest ważny. My Story Gdynia Hotel to przestrzeń nowoczesna, otwarta i gościnna, w której relacja z człowiekiem stoi na pierwszym miejscu. Nie tylko zapewniamy komfort, ale też dbamy o atmosferę bliskości. Filozofia naszej marki wyraża się w samej nazwie My Story. Wierzymy, że każdy gość ma własną historię, a pobyt u nas staje się jej fragmentem. Nie chcemy, aby hotel był anonimowym miejscem noclegowym. Pragniemy, by był opowieścią, spotkaniem, doświadczeniem, które zostaje w pamięci. Stawiamy na autentyczność, szczerość i prawdziwą gościnność. Zależy nam, by gość wyjechał nie tylko wyspany i wypoczęty, ale także z poczuciem, że został otoczony dobrą energią i życzliwością. Wtedy My Story staje się częścią jego własnej historii i to jest dla nas największa satysfakcja.
Czego możemy Wam życzyć?
Jolanta Darznik: Można nam życzyć przede wszystkim nieustającej pasji i entuzjazmu, bo to one napędzają każdy kolejny krok. Chcemy, aby ten płomień nigdy nie gasł i żeby prowadził nas do nowych projektów, pomysłów i spotkań z ludźmi. Ogromną radość daje nam świadomość, że goście dostrzegają nasze starania. Kiedy widzimy uśmiech przy śniadaniu, wiadomość z podziękowaniem po wyjeździe czy kogoś, kto wraca po raz trzeci, wiemy, że to co robimy ma sens. W świecie, który pędzi, wciąż chcemy tworzyć miejsce, gdzie człowiek na chwilę zatrzymuje się, oddycha głębiej, czuje troskę i prawdziwy odpoczynek. Naszą misją jest, aby każdy wyjechał od nas spokojniejszy i naprawdę wyspany. Jeśli gość zabiera ze sobą dobre wspomnienie, nową energię i choć jedną dobrą zmianę w trosce o sen, to jest dla nas największym spełnieniem.
Dziękuję bardzo za rozmowę.
Zdzisława Mochnacz
Fot. Tomasz Kamiński










