Puzzle, sport i odpowiedzialność
Fenomen Trefla
Czterdzieści lat temu w Polsce puzzle były produktem niszowym. Dziś Trefl to marka rozpoznawalna w kraju i za granicą, obecna w domach kilku pokoleń, łącząca świat zabawek, sportu, kultury i edukacji. Za jej rozwojem stoi Kazimierz Wierzbicki – przedsiębiorca, wizjoner i społecznik, który zbudował firmę opartą na wartościach, konsekwencji i odwadze w podejmowaniu decyzji. Po 40 latach działalności opowiada o przełomowych momentach i decyzjach, o wartościach, które budują DNA firmy, oraz o przyszłości, w którą wchodzi wspólnie z nowym dyrektorem zarządzającym i prezesem Zarządu, Jakubem Siemiątkowskim.
Na początku proszę cofnąć się myślami o dokładnie 40 lat. Gdyby miał Pan opowiedzieć historię powstania Trefla, od czego by Pan zaczął?
Kazimierz Wierzbicki: Byłem trenerem koszykarek Spójni Gdańsk i na początku lat 80. byliśmy na zawodach we Francji. Mieszkałem tam w domu znajomych z koszykarskiego świata i tam też zobaczyłem mnóstwo przepięknych obrazów, głównie malarzy holenderskich, ułożonych z puzzli. Zrobiło to na mnie niebywałe wrażenie, do tego stopnia, że jak wróciłem, postanowiłem zająć się puzzlami. Porzuciłem karierę nauczyciela i postawiłem na produkcję puzzli. Mój brat Tadeusz rozpoczął działania ze mną, a dzięki temu, że on zawsze był bardziej techniczny, świetnie się uzupełnialiśmy. Z zarobionych wcześniej na wyjazdach zagranicznych pieniędzy, a było to dosłownie 100 marek, rozpoczęliśmy działalność. Zakupiliśmy maszyny i wystartowaliśmy z puzzlami w Polsce, gdzie wówczas nie było zbyt wiele ciekawych produktów do zabawy i rozrywki.
I tak z 20 mkw początkowej firmy, rozwinęliśmy się przez te cztery dekady do bardzo liczącej się europejskiej marki, jaką jest Trefl. Lidera branży zabawek w Polsce.
Dla ciekawostki dodam, że początki wymagały wiele pomysłowości, jak i odwagi. Pierwsze wykrojniki do puzzli stworzyliśmy ze sprężynek do zegarków, które można było kupić na wagę i były bardzo tanie w porównaniu do specjalistycznego metra noża szwedzkiego, który kosztował tyle, ile miesięcznie zarabiałem wcześniej jako trener.
Te pierwsze wykrojniki nadal są u nas w firmie i są naszą pamiątką. Jest co wspominać, co z dumą czynimy. W tamtym czasie puzzle nie były w Polsce produktem powszechnie znanym. Miałem jednak przekonanie, że to niezwykle ciekawy kierunek rozwoju.
Dziś możemy powiedzieć wprost, że nasza technologia produkcji puzzli należy do najlepszych na świecie. To nie jest slogan, lecz fakt potwierdzony jakością, którą oferujemy. Osiągnęliśmy ten poziom dzięki połączeniu kompetencji naszych ludzi z nowoczesnym zapleczem maszynowym. Produkujemy na najwyższym światowym poziomie i jesteśmy z tego naprawdę dumni.
Trefl to firma rodzinna od samego początku. Panie Kazimierzu, wsparcie jest potrzebne w życiu?
Kazimierz Wierzbicki: Tak, jak już wspomniałem, od początku rozpoczęliśmy biznes rodzinnie z bratem. Pomysł zaczął kiełkować i nabierać kształtów. Rodzinnie jest do dziś. Chcę również dodać, że na to wsparcie zawsze mogłem liczyć także od swojej żony, Małgorzaty. Ja mogłem zająć się biznesem, a rodziną, dziećmi, domem zarządzała żona. Choć niejednokrotnie podróżowała i podróżuje ze mną do dziś. Zawsze żywo interesuje się tym, co dzieje się w firmie. Na samym początku działalności, kiedy Trefl był malutką lokalną manufakturą, żona pomagała nam nawet przy tzw. wypychaniu puzzli z wykrojników. Bywało, że była w tym najlepsza. Zawsze mogłem liczyć na żonę, nawet jak pojawiały się delikatne wątpliwości, czy to wszystko się uda. A ja nigdy nie przestawałem wierzyć i tak jak od najmłodszych lat, byłem i jestem bardzo konsekwentny. Jak już sobie coś postanowię, to do tego dążę. Trefl zaczynał jako firma rodzinna i tak jest nadal. Powiem więcej – Trefl zawsze był i pozostanie w rękach rodziny.
Jak narodziła się nazwa Trefl i jaka historia się za nią kryje?
Kazimierz Wierzbicki: Istniała kiedyś w Bawarii firma Petera Schmitta, która produkowała puzzle. W jednym z projektów pojawił się element przypominający znaczek trefla znany z kart. To właśnie on stał się dla mnie inspiracją. Na jego bazie narysowałem i naszkicowałem symbol, który od początku towarzyszy naszej marce jako znak firmowy. Pierwsza wersja logo była utrzymana w kolorach żółto-czarnych, czyli w barwach Kaszub. To było dla mnie ważne, bo właśnie tutaj narodziła się firma.
W początkowym okresie działalności Trefla z pewnością nie brakowało wyzwań. Czy jest jakaś historia z tamtych lat, do której po latach wraca Pan ze szczególnym sentymentem?
Kazimierz Wierzbicki: Jednym z największych wyzwań było zdobycie surowca do produkcji. W tamtych realiach pozyskanie tektury nie było proste. Aby móc produkować puzzle, potrzebne były talony na makulaturę. Na początku korzystaliśmy z takiej samej tektury, z jakiej wykonywano daszki do czapek wojskowych.
Pamiętam sytuację, którą można porównać do wygranej w totolotka. Pojechaliśmy do jednej z fabryk przemysłu papierniczego z nadzieją, że uda się zdobyć jeden talon. Ku naszemu zaskoczeniu otrzymaliśmy cały plik, a usłyszeliśmy tylko: „zabierajcie to wszystko”. Dzięki temu mogliśmy ruszyć z produkcją pełną parą. To pokazuje, że w biznesie, nie mniejsze znaczenie niż pomysł i determinacja, ma również szczęście.
Pamięta Pan pierwsze puzzle?
Kazimierz Wierzbicki: Oj tak. Podczas spotkania u Wojtka Korzeniowskiego, który w tamtym czasie był dyrektorem festiwalu w Sopocie, zobaczyłem zdjęcia zespołu TSA idealnie pasujące do naszego wykrojnika do puzzli. Zdecydowaliśmy się wykupić cały nakład fotografii i samodzielnie wykroiliśmy z nich puzzle. Można powiedzieć, że były to pierwsze w naszym wykonaniu puzzle o rockowo-metalowym charakterze. Sprzedaż przeszła nasze oczekiwania. Zanim zdążyliśmy się obejrzeć, cały nakład rozszedł się błyskawicznie. Dziś te puzzle można oglądać w Muzeum Polskiej Piosenki w Opolu.
Czy zechciałby Pan wskazać przełomowy moment w historii firmy, który realnie zmienił jej kierunek rozwoju?
Kazimierz Wierzbicki: Myślę, że takim momentem było podpisanie kontraktu licencyjnego z The Walt Disney Company na początku lat 90. To był prawdziwy przełom w rozwoju firmy. Nie było to jednak proste. O gotowych materiałach graficznych mogliśmy wówczas tylko marzyć, a ręczne odwzorowywanie postaci stanowiło ogromne wyzwanie. Jako wyróżniony partner Disneya w Polsce, otrzymywaliśmy tzw. style guide’y. Warto dodać, że w tamtym czasie na całą Polskę przypadał jeden katalog Disneya dla wszystkich licencjobiorców. Można sobie wyobrazić, jak trudno było uzyskać do niego dostęp, a był on niezbędny, żeby z niego zeskanować znane postacie i przenieść je na nasze puzzle. Do realizacji tych projektów, podobnie jak wielu innych, potrzebni byli wybitni artyści. Mieliśmy szczęście współpracować z twórcami tej klasy, co Mieczysław Grecki, który do dziś pełni funkcję dyrektora artystycznego w Treflu. To dzięki niemu bestsellerowy Kaczor Donald i inne słynne postacie Disneya pojawiły się na naszych puzzlach i odniosły ogromny sukces rynkowy. Otrzymywaliśmy nagrody od The Walt Disney Company jako najlepszy polski licencjobiorca oraz za najbardziej innowacyjny produkt w Europie. A puzzle takie jak z wizerunkiem Króla Lwa sprzedały się w rekordowym nakładzie miliona egzemplarzy. Nasza oferta licencyjna obejmuje dziś także współpracę z takimi markami jak Marvel, Mattel czy Hasbro. Stale ją rozwijamy, aby każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Warto też wspomnieć, że w 2025 roku, z okazji 40-lecia firmy, wspólnie z Disneyem wydaliśmy wznowienia tych najpopularniejszych puzzli z lat 90.
Trefl to nie tylko szeroki wybór puzzli, ale też gier planszowych i edukacyjnych zabawek dla dzieci.
Kazimierz Wierzbicki: Cieszy mnie, że Trefl kojarzony jest dziś z dobrą, odpowiedzialną firmą, która produkuje bezpieczne, edukacyjne i ciekawe zabawki. Nasze produkty są rozpoznawalne nie tylko w Polsce, lecz także na rynkach zagranicznych. Ten rozwój nie byłby możliwy bez konsekwentnie budowanej od czterech dekad struktury, jaką jest Grupa Trefl. W jej skład wchodzą fabryka puzzli i gier Trefl, a także klub koszykarski Energa Trefl Sopot, siatkarska drużyna Energa Trefl Gdańsk, Fundacja Trefl, Gdyńskie Centrum Animacji, w którym znajdziemy m.in. Muzeum Kart do Gry, Wydawnictwo Edukacyjne Podręcznikarnia działające pod marką Trefl Edukacja oraz Stowarzyszenie Trefl Pomorze.
Biznes jest dla nas istotny, jednak równie ważna pozostaje działalność edukacyjna, sportowa i społeczna, szczególnie w wymiarze lokalnym. To element naszej tożsamości i odpowiedzialności, którą czujemy od początku założenia firmy.
Zatrzymajmy się na chwilę przy kolejnym ważnym jubileuszu, czyli 10-leciu Rodziny Treflików.
Kazimierz Wierzbicki: To dla mnie powód do dumy i prawdziwa radość. Jako miłośnik produkcji Disneya od dawna nosiłem w sobie pomysł, by wykorzystać poznane tam techniki i wartości w autorskim projekcie. Tak powstało Studio Trefl (dzisiejsze KAZstudio SA), mieszczące się również w Gdyni, nieopodal naszej siedziby, którego ambicją jest tworzenie produkcji na światowym poziomie. W pamięci miałem kultowe polskie animacje, takie jak Miś Uszatek, Miś Colargol, Reksio czy Bolek i Lolek. Chciałem, byśmy również stworzyli bohatera, który będzie bliski dzieciom i rodzinom. W kreowaniu postaci Treflika pomagał ceniony polski reżyser Marek Skrobecki, współtwórca nagrodzonej w 2007 roku Oscarem animacji „Piotruś i Wilk”. Serialowe Trefliki wywodzą się z maskotki sportowej obecnej na meczach koszykówki i siatkówki. Wspólnie z Markiem uznaliśmy, że z tego pierwowzoru, będącego połączeniem smoka i lwa, warto stworzyć postać opartą nie na nadprzyrodzonych mocach, lecz na bogatej palecie ludzkich cech i wartości. W ten sposób narodziła się Rodzina Treflików, która dziś cieszy się dużą popularnością nie tylko w Polsce, lecz także w innych krajach. Warto też wspomnieć, że w 2024 roku Trefliki pojawiły się po raz pierwszy na wielkim ekranie – premierę kinową w Polsce, Szwecji i Francji miał urokliwy film świąteczny „Trefliki ratują Święta”. Stworzony oczywiście w KAZstudio. Podczas minionych świąt, w Wigilię i pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia, wyemitowało go z kolei TVP ABC oraz czeska telewizja publiczna Déčko TV, dzięki czemu zagościliśmy w setkach tysięcy domów w tym wyjątkowym, świątecznym czasie. Z kolei dla najmłodszych widzów – już dwuletnich – mamy bezpieczną animację „Bobaski i Miś” z jeszcze mniejszymi Treflikami.
Również z tej samej potrzeby kreatywnego rozwoju kilka lat temu powstał inny mieszkaniec Treflikowa, Spy Guy. Stał się bohaterem gier planszowych i karcianych i szybko zrobił imponującą karierę, zarówno jako postać uwielbiana przez dzieci, a także jako nasz topowy produkt. Gry z brandu Spy Guy liczą już blisko 40 tytułów (m.in. Spy Guy Fantasy, Piramida, Kosmos, Junior Zwierzaki, a także tworzone z Partnerami zewnętrznymi Spy Guy odLOTowa przygoda dla PLL LOT, czy Spy Guy Odkrywcy Skarbów wydany dla KGHM), a premiera pierwszej generycznej wersji miała miejsce zaledwie niespełna cztery lata temu, jesienią 2022 roku.
Panie Kazimierzu, nie możemy nie powiedzieć o sporcie, który z Panem był od zawsze.
Kazimierz Wierzbicki: Rozwój Trefla od lat łączy się również ze sportem. Byłem kiedyś trenerem koszykówki, znałem tę dyscyplinę i do dziś mam do niej ogromny sentyment. W pewnym momencie postawiłem na biznes, ale duch sportu i pasja pozostały ze mną. Zrozumiałem, że te dwa światy można połączyć. Z jednej strony rozwijać i promować firmę, z drugiej realnie wspierać sport. Te elementy naturalnie się ze sobą zazębiły, jak puzzle. Budowanie firmy i budowanie drużyny to procesy, które mają wiele wspólnego. Jestem z tego połączenia naprawdę dumny. Energa Trefl Sopot w żółto-czarnych barwach i sukcesy koszykarskie to jedno oblicze naszej sportowej aktywności. Równie ważne jest jednak siatkarskie zaangażowanie Trefla. Sportowe emocje pod znakiem Trefla to dziś koszykówka i siatkówka na najwyższym poziomie. Jednocześnie równie istotne jest dla mnie promowanie sportu wśród najmłodszych. Chcemy dawać dzieciom i młodzieży realne możliwości rozwoju, i to nie tylko w naszym regionie. To wymiar działalności, który uważam za jeden z naszych największych sukcesów. Świetną pracę wykonują w tym zakresie trenerzy młodzieżowi w naszych klubach i Fundacji, a o promowanie sportu powszechnego dba Stowarzyszenie Trefl Pomorze.
Zaangażowanie Trefla w sport to nie tylko pasja, ale też konkretna odpowiedzialność?
Kazimierz Wierzbicki: Sport był obecny w moim życiu od zawsze. Wraz z rozwojem Trefla pojawiła się szansa, by ta pasja przestała być wyłącznie prywatną sprawą i stała się częścią szerszego projektu. Dużą rolę odegrali w tym ówcześni włodarze Sopotu, Jan Kozłowski i Jacek Karnowski. To oni konsekwentnie przekonywali mnie, że Trefl powinien zaangażować się w sport. W 1995 roku powołaliśmy do życia drużynę koszykarską. Bardzo szybko stała się jedną z najmocniejszych marek trójmiejskiego oraz krajowego sportu. Jej sukcesy dodały nam odwagi, by pójść dalej. W ten sposób zaczęliśmy budować zespoły siatkarskie, z których wyrosły znane dziś drużyny Energa Trefl Gdańsk oraz występujący w lidze żeńskiej w latach 2008–2017 PGE Atom Trefl Sopot. Zaangażowanie Trefla w sport nigdy nie ograniczało się jednak wyłącznie do profesjonalnych lig. Jeśli myśli się o rywalizacji na najwyższym poziomie, trzeba inwestować znacznie wcześniej. Dlatego od lat konsekwentnie wspieramy młodzież poprzez drużyny juniorskie oraz działalność Stowarzyszenia Trefl Pomorze. Wierzymy, że silny sport zaczyna się od solidnych fundamentów.
Działalność biznesowa, edukacyjna, sportowa, ale też kulturalna, słów kilka o Fundacji Trefl.
Kazimierz Wierzbicki: Fundacja Trefl od 2001 roku koncentrowała się na rozwoju kultury sportowej. Wraz z powołaniem KAZstudio w 2013 roku, a potem także Gdyńskiego Centrum Animacji, znacząco rozszerzyła swoją działalność, realizując projekty oraz kampanie edukacyjno-artystyczne skierowane do dzieci, młodzieży, a także seniorów. Dzięki tym inicjatywom mocniej zaznaczyliśmy swoją obecność na mapie kulturalnej Gdyni, która jest również moim miejscem urodzenia. Jednym z najnowszych przedsięwzięć Fundacji jest Pomorski Klaster Kreatywny. Jego celem jest zachęcanie lokalnych przedstawicieli kultury do tworzenia nowych form artystycznych z wykorzystaniem nowoczesnych technologii. W ubiegłym roku otrzymaliśmy z rąk prezydent Miasta Gdyni Aleksandry Kosiorek nagrodę Galion Gdyński za wspieranie różnorodnych projektów edukacyjno-kreatywnych. To dla nas ważne wyróżnienie i potwierdzenie, że obrany kierunek ma sens. 10 lutego podczas Uroczystej Sesji Rady Miasta w Teatrze Muzycznym w Gdyni z okazji 100-lecia Miasta premierę miała z kolei koncepcja wraz z pokazaniem fragmentu wystawy „Trefl Miniatury – historia w małej skali”, która powstała w hołdzie miastu Gdyni, a którą realizuje Fundacja Trefl. W ramach projektu nasi artyści ze studia animacji odtworzyli w miniaturowej skali najważniejsze zabytkowe budynki Gdyni, perły modernizmu. Większą część wystawy będzie można już wkrótce obejrzeć w przestrzeni Muzeum Emigracji w Gdyni, a docelowo marzy nam się stworzenie na tej bazie miejsca edukacyjno-rozrywkowego, które będzie działało dla mieszkańców, a także będzie odwiedzane przez turystów. To unikatowy i duży projekt, dlatego obecnie Fundacja zaprasza do niego także zewnętrznych partnerów. Chcemy, by wystawa nabrała również interaktywnego charakteru, który w połączeniu z multimediami będzie stanowił wspaniałą opowieść o historii nie tylko Gdyni, ale całego Pomorza. Jak widać, działalność kulturalną na rzecz lokalnej społeczności traktujemy bardzo poważnie.
Jakie wartości od samego początku były fundamentem Trefla?
Kazimierz Wierzbicki: Z pewnością kluczowe dla powstania Trefla były upór i konsekwencja w dążeniu do celu, a także odwaga, by korzystać z wyobraźni i podejmować ryzyko. Zawsze wyznawałem zasadę, że podstawą jest solidna praca, ale równie ważne jest robić coś lepiej niż inni, szukać przewagi i być unikalnym na rynku. Te wartości od początku były dla mnie kluczowe i do dziś dbam o to, żeby były przekazywanie kolejnym pokoleniom nowych pracowników. Cenię możliwość działania w otoczeniu mądrych ludzi, którzy wierzą w firmę i lubią to, co robią. Praca była i jest dla mnie przyjemnością. Zawsze uważnie obserwowałem konkurencję, inspirowałem się nią i brałem ją pod uwagę w swoich decyzjach. Jednak nieprzerwanie od ponad 40 lat Trefl jest wierny misji tworzenia bezpiecznej i rozwijającej rodzinnej rozrywki.
Chcę podziękować wszystkim współpracownikom, którzy od 40 lat wspólnie ze mną układają te puzzle i budują firmę rozpoznawalną na całym świecie. Jednego z nich chciałbym dziś przedstawić szczególnie. To nowy prezes Zarządu i dyrektor zarządzający – Jakub Siemiątkowski, posiadający duże doświadczenie w prowadzeniu i zarządzaniu firmami również na rynkach zagranicznych. Właśnie dlatego rozpoczęliśmy współpracę. Teraz oddaję mu głos.
Jakub Siemiątkowski: Dziękuję za przyjęcie do treflowej Rodziny. To dla mnie niebywałe doświadczenie i wyjątkowy czas, tak jak dla Trefla. Wszak niedawno świętowaliśmy jubileusz 40-lecia firmy, a w tym roku obchodzimy 10-lecie Rodziny Treflików. To moment o strategicznym dla nas znaczeniu. Z jednej strony łączy się z dokonaniami artystycznymi takich twórców jak nagrodzonego Oscarem Marka Skrobeckiego czy Grzegorza Handzlika – autora kilkuset animacji dla studia Hanna-Barbera. Z drugiej strony doskonale pokazuje, jak sztuka i kreatywność przekładają się na realny biznes. Od lat konsekwentnie rozwijamy licencje własne, a prawdziwą trampoliną w tym rozwoju jest brand wspomnianego już Spy Guya, który wywodzi się oczywiście z Treflikowa. Efektem tych działań była rekordowa sprzedaż produktów licencyjnych w 2025 roku. Nadal numerem jeden pozostaje Disney, jednak z satysfakcją podkreślamy, że KAZstudio znalazło się w pierwszej piątce licencji generujących najwyższe przychody w Trefl SA. To rezultat dobrze poukładanego wsparcia handlowego, zarówno dla naszych partnerów, jak i wewnętrznie w strukturach firmy. Kończąc wątek licencji, flagowym przykładem jest brand Spy Guy – w ubiegłym roku produkty z tej serii sprzedały się w niemal półmilionowym nakładzie, a sam brand jest już dobrze rozpoznawalny na rynkach eksportowych.
Ostatnie trzy lata były dla nas wymagające, podobnie jak dla całej branży zabawek. Mierzyliśmy się z wieloma wyzwaniami, ale dziś jesteśmy w procesie wychodzenia z największych turbulencji i widzimy wyraźnie, że idziemy w kierunku rozwoju. Nowy rok zapowiada się bardzo obiecująco, choć nadal pracujemy nad rozwiązaniami w kilku istotnych obszarach. Obserwujemy rynek także pod kątem zmian demograficznych. Jeden z trendów w naszej branży nazywa się „kidults” i polega na tworzeniu produktów z kategorii zabawek dla osób dorosłych. W naszym przypadku to m.in. puzzle z linii Premium Plus Quality, czy różnego rodzaju gry towarzyskie. Ten segment rozwija się zdecydowanie najszybciej. Niestety równie szybko kurczy się kategoria infantowa – ma to oczywiście związek ze spadającą liczbą narodzin. Szukając dla siebie szans w tym niełatwym otoczeniu, otwieramy się także na nowe projekty, szukamy nieoczywistych kanałów sprzedaży. To kierunki, które na pierwszy rzut oka mogą wydawać się odległe dla producenta puzzli i gier, ale dla nas stanowią interesującą przestrzeń rozwoju. Niedawno po raz pierwszy podjęliśmy współpracę m.in. ze znaną siecią fast foodową, co pozwala nam sprzedawać produkty na masową skalę, także na rynki eksportowe. Małe puzzle i proste gry w kieszonkowym wydaniu będą dodawane do wybranych dań w restauracjach tej sieci w kilku krajach zagranicznych. W pierwszym kwartale finalizujemy ten projekt we Francji oraz w krajach skandynawskich. To dopiero początek. W najbliższych tygodniach będziemy mogli ogłosić także współpracę z kolejną siecią restauracji typu fast food. W tym przypadku nasze produkty pojawią się przede wszystkim w Polsce, a także w Czechach i na Węgrzech.
Pozostając przy naszej ekspansji zagranicznej warto powiedzieć, że w USA jesteśmy obecni u największych klientów, w amerykańskim odpowiedniku sklepów sieci Empik, gdzie oferujemy już kilka indeksów, a wkrótce oferta zostanie rozszerzona o kolejne produkty z naszym logo. Jesteśmy również obecni w sklepach sieci Walmart oraz u innych dużych partnerów. Mocy produkcyjnych nam nie brakuje, ale realnie oceniamy swoje możliwości. Dlatego intensywnie pracujemy nad rozwiązaniami logistycznymi, aby zapewnić płynność dostaw i ciągłość zamówień, przy jednoczesnym zabezpieczeniu czynnika ludzkiego, bez którego żaden rozwój nie jest możliwy. Cieszy nas, że na wymagającym rynku amerykańskim, w tym u tak dużego gracza jak Walmart, przeszliśmy wszystkie niezbędne audyty. Jeśli pilotażowy rok zakończy się zgodnie z planem, będziemy rozwijać tę współpracę dalej, w co głęboko wierzymy.
Jakie dziś stoją przed Panem największe wyzwania?
Jakub Siemiątkowski: W sferze marzeń mógłbym powiedzieć, choć w rzeczywistości to marzenia bardzo mocno powiązane z biznesem, że zależy mi na tym, aby pewne cele realizować szybciej, niż podpowiada zdrowy rozsądek. Myślę o sytuacjach, w których coś planowo powinno zostać rozłożone na siedem czy dziesięć lat, a my potrafilibyśmy osiągnąć to w cztery lub pięć lat. Oczywiście pod warunkiem, że równolegle uporządkujemy wszystkie niezbędne procesy i przywrócimy firmę na stabilną ścieżkę rentowności.
Zawsze będę również powtarzać, że najważniejsza jest sprzedaż, zdobywanie nowych rynków, nowych klientów, ale przy jednoczesnym utrzymaniu udziałów rynkowych, które mamy w najważniejszych dla nas krajach. To pozwoli nam przejść na wyższy pułap. Nawet w momencie trudnego momentu na rynku, trzeba mieć na horyzoncie wizję rozwoju i to jest dla mnie największe wyzwanie.
Często mówi się, że firma to ludzie, zgodzi się Pan z tym stwierdzeniem?
Jakub Siemiątkowski: Tak. Przez około osiem lat pracowałem w firmie Mars, największej na świecie prywatnej firmie rodzinnej. To doświadczenie jest mi bliskie, bo wartości, które tam poznałem, są bardzo zbliżone do tych, jakie wyznaje Trefl. Chodzi przede wszystkim o rodzinne podejście do drugiego człowieka. Kiedy rozpoczynałem pracę w Treflu, wróciły do mnie wspomnienia z tamtego czasu. Zobaczyłem podobne podejście do ludzi, podobne wartości, których inspiratorem jest Kazimierz Wierzbicki. To właśnie one kształtują charakter firmy i pokazują, jacy ludzie ją tworzą. To DNA ludzi Trefla, to ludzie z jasno określonym systemem wartości. To oni budują wyjątkową wartość całej organizacji. Mając doświadczenie z kilku firm, mogę powiedzieć, że rzadko spotyka się tak silne połączenie wysokich kompetencji z postawą i odpowiedzialnością. Na pokładzie mamy wielu wybitnych, wyjątkowych specjalistów. I to jest największy kapitał, jaki może mieć firma. W istocie są dwa kluczowe kapitały. Pierwszy to potencjał ludzki połączony z ich systemem wartości. Drugi to zaufanie klientów, budowane konsekwentnie przez 40 lat. Dobrym przykładem jest jeden z naszych nowych produktów – klocki Connect. Nasi klienci w momencie składania zamówienia – mówię o sieciach handlowych, a nie ostatecznych konsumentach – de facto nie widzieli jeszcze gotowego produktu, a mimo to złożyli zamówienia na nowy brand warte kilka milionów. To pokazuje skalę zaufania, jakim jesteśmy obdarzani. I za to zaufanie jesteśmy naprawdę wdzięczni.
Powróćmy do wspomnień…
Jakub Siemiątkowski: Z myślą o naszych klientach i odbiorcach, którzy pamiętają Trefla sprzed 40 lat, w roku jubileuszowym wprowadziliśmy około 15 indeksów produktów inspirowanych latami 90., czyli początkami działalności firmy. Chcieliśmy w ten sposób przywołać wspomnienia tych, którzy dziś sami mają już dzieci, a może i wnuki, i pamiętają pierwsze, topowe produkty Trefla. W końcu na naszych zabawkach wychowały się całe pokolenia. To ukłon w ich stronę i forma podziękowania za zaufanie, które trwa od dekad.
Można powiedzieć, że to symboliczna klamra. Z jednej strony powrót do wspomnień i próba uwolnienia dziecka w dorosłych, z drugiej zaproszenie nowych odbiorców do wspólnej nauki i zabawy z Treflem.
Z mojej perspektywy powodem do dumy jest to, że pracuję w firmie będącej największym polskim producentem zabawek, zatrudniającym w Gdyni ponad 700 osób. Warto, aby wybrzmiało to jasno: Trefl to w pełni polska firma, obecna na rynku krajowym i światowym od 40 lat. Dla wielu osób Trefl to przede wszystkim puzzle i produkty zabawkowe. Jest jednak ogromna grupa odbiorców, która kojarzy markę ze sportem. Koszykówka to już 30 lat historii, siatkówka 20. Gdy święciliśmy największe koszykarskie triumfy, miasto przeprowadziło zagraniczne badania dotyczące tego, z czym kojarzony jest w Europie Sopot. Wśród najczęstszych odpowiedzi znalazła się koszykówka, a jeśli koszykówka, to właśnie Trefl.
Na koniec jeszcze raz dodam: najważniejsze są dla mnie wartości, z których słynie Kazimierz Wierzbicki. To człowiek o silnym poczuciu misji społecznej, który potrafi dzielić się sukcesem i robi to do dziś. Zbudował fundament oparty na edukacji, odpowiedzialności społecznej, pasji do sportu oraz kreatywności niosącej pozytywny przekaz. To dorobek, który pozostanie z nami na kolejne pokolenia.
Dziękujemy za rozmowę i życzymy dalszych sukcesów.

Jakub Siemiątkowski – prezes Zarządu Trefl SA

Kazimierz Wierzbicki – założyciel i właściciel Grupy Trefl SA




